Warszawa ul. Patriotów 148
tel. 605-160-000

Dzień jak co dzień, pobudka, śniadanie i edukacja. Tym razem padło na matematykę, dla każdego coś miłego ;). Poza tym cały czas piszemy nasz mini dziennik, mamy też zajęcia sportowe i angielskie rozmówki. Później szybkie przebieranie się, szukanie termicznej bielizny i rękawiczek. I najważniejsze, „gdzie jest mój plastron???” Plastron musi być, bo dzięki niemu jesteśmy widoczni na stoku. Szybka zbiórka, zakładamy buty i się zaczyna… ”proszę pani, ktoś mi zabrał kijki”, „ja nie mam nart” i taka nasza poranna muzyka…. Zwarci i gotowi wsiadamy do skibisa, 5 minutek i jesteśmy na stoku. Każdy wędruje do swojego instruktora, zbiórka, liczenie, rozgrzewka i ahoj przygodo!!. Jeździmy coraz lepiej. Są nawet śmiałkowie, którzy wyzywają nas na pojedynki narciarskie – w tej materii przodują chłopcy z klasy IV. Dzień na stoku mija zaskakująco szybko. Jeździmy do godziny 14, później krótka przerwa na posiłek i znowu na stok. Najpiękniej jest, kiedy zaczynają świecić lampy i pada delikatny śnieg. Po powrocie coraz chętniej zjadamy obfitą obiadokolację. Wczoraj wybraliśmy się też do sklepu, ale jak zwykle okropni dorośli nie pozwolili kupić tego co najpotrzebniejsze – gazowanego picia i chipsów, hmmm. Po powrocie ze sklepu stawiliśmy się w grupach na kolejnych zajęciach, a był to Master Chef. Uczestnik każdej grupy musiał przygotować kanapkę według własnego pomysłu. I trzeba przyznać, że nasi uczniowie są bardzo kreatywni i szczególnym umiłowaniem darzą chili. Zabawa była przednia, a niektóre kanapki były wyjątkowo pomysłowe i smakowite. Wygrały piątaki, ich kanapki okazały się najpiękniejsze, brawo!!! Po Master Chef, wreszcie upragniony czas wolny i telefon, yes, yes, yes!!!!! Niektórzy grają, komuś się przypomni, że może warto zadzwonić do mamy, inni słuchają muzyki. W międzyczasie mycie, piżamki i ciepłe łóżeczko. Wczoraj w naszym małym światku już o 23 korytarze świeciły pustkami, a z pokojów dochodziło pomrukiwanie śpiących twardym snem zapalonych narciarzy. I tylko snujący się pan Darek z panem Tomkiem, mącili błogą ciszę.
Dzisiaj od rana zamieszanie, pobudka, coraz później, więc coraz mniej czasu przed śniadaniem. Ciężko opuścić ciepłe łóżeczko, tym bardziej, że za oknem świat też spowity jest puszystą bielą. Na korytarzach na razie cisza, wszyscy dzielnie się uczą, ale za chwilę będą przebieranki, szukanie narciarskich rzeczy i wszystko zacznie się od początku….
Do jutra 